Buzz od Google
14.02.2010
Usługi i aplikacje tworzone przez Google uważam za jedne z najlepszych w branży. Gmaila polubiłem tak bardzo, że całą moją pocztę przerzuciłem na tę aplikację. W tym tygodniu wystartowała nowa usługa Google. Nazwa się buzz. Jest to mikro blog zintegrowany z Gmailem, Readerem oraz innymi usługami oferowanymi przez wielkie G.

Pierwsze wrażenia z użytkowania buzz są bardzo pozytywne. Buzz jest systemem mikro blogowania, jednak bliżej mu do funkcjonalności statusów na Facebooku niż do twittera czy blipa. Większość opcji jest znana z innych aplikacji: lista obserwowanych osób, lista obserwujących nas osób, łatwe dodawanie do wpisów zdjęć, video i linków. Podstawową różnicą pomiędzy buzz a typowymi mikro blogami jest możliwość komentowania wpisów. Ciekawą funkcjonalnością jest to, że komentarze do wpisów pojawiają się w naszej skrzynce odbiorczej w Gmailu. Pozwala to na ciągłe monitorowanie i ewentualne kontrolowanie przebiegu dyskusji. I to właśnie ścisła integracja z Googlowym systemem pocztowym i pozostałymi aplikacjami jest drugą i chyba największą zaletą Buzz’a. Łatwo pozwala nam znaleźć naszych znajomych, dodawać ich do obserwowanych oraz publikować prywatne wiadomości tylko do nich.
Dodatkową korzyścią z integracji z gmailem jest całkiem niezła gwarancja zachowania kultury w dyskusjach. Mam nadzieję, że podpisując się własnym imieniem internauci dwa razy pomyślą, zanim zaczną bezsensownie bluzgać w komentarzach. A skoro o nazwiskach mowa, to w internecie rozgorzała dyskusja na temat udostępniania prywatnych danych. Po fali krytyki Google szybko wprowadziło odpowiednią poprawkę, która sprawiła, że adresy Gmail nie będą już publicznie wyświetlane.
Mam konta na większości z popularnych usług mikro blogowych, jednak aktywnie korzystam tylko z Twittera. Google buzz bardzo mi się spodobał i planuję sporo z niego korzystać. Mam tylko nadzieję, że wkrótce będzie możliwa pełna integracja z twitterem oraz innymi aplikacjami.
Na razie moje publiczne buzzy dostępne są na moim profilu Google, który możecie znaleźć pod adresem: www.google.com/profiles/jan.szpakowski
Po więcej informacji na temat buzz udajcie się na http://www.google.com/buzz

Pierwsze wrażenia z użytkowania buzz są bardzo pozytywne. Buzz jest systemem mikro blogowania, jednak bliżej mu do funkcjonalności statusów na Facebooku niż do twittera czy blipa. Większość opcji jest znana z innych aplikacji: lista obserwowanych osób, lista obserwujących nas osób, łatwe dodawanie do wpisów zdjęć, video i linków. Podstawową różnicą pomiędzy buzz a typowymi mikro blogami jest możliwość komentowania wpisów. Ciekawą funkcjonalnością jest to, że komentarze do wpisów pojawiają się w naszej skrzynce odbiorczej w Gmailu. Pozwala to na ciągłe monitorowanie i ewentualne kontrolowanie przebiegu dyskusji. I to właśnie ścisła integracja z Googlowym systemem pocztowym i pozostałymi aplikacjami jest drugą i chyba największą zaletą Buzz’a. Łatwo pozwala nam znaleźć naszych znajomych, dodawać ich do obserwowanych oraz publikować prywatne wiadomości tylko do nich.
Dodatkową korzyścią z integracji z gmailem jest całkiem niezła gwarancja zachowania kultury w dyskusjach. Mam nadzieję, że podpisując się własnym imieniem internauci dwa razy pomyślą, zanim zaczną bezsensownie bluzgać w komentarzach. A skoro o nazwiskach mowa, to w internecie rozgorzała dyskusja na temat udostępniania prywatnych danych. Po fali krytyki Google szybko wprowadziło odpowiednią poprawkę, która sprawiła, że adresy Gmail nie będą już publicznie wyświetlane.
Mam konta na większości z popularnych usług mikro blogowych, jednak aktywnie korzystam tylko z Twittera. Google buzz bardzo mi się spodobał i planuję sporo z niego korzystać. Mam tylko nadzieję, że wkrótce będzie możliwa pełna integracja z twitterem oraz innymi aplikacjami.
Na razie moje publiczne buzzy dostępne są na moim profilu Google, który możecie znaleźć pod adresem: www.google.com/profiles/jan.szpakowski
Po więcej informacji na temat buzz udajcie się na http://www.google.com/buzz
